Born in the 80s

Blog o muzyce lat osiemdziesiątych... i nie tylko!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duran Duran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duran Duran. Pokaż wszystkie posty

Duran Duran - Is There Something I Should Know?

Is There Something I Should Know? to jeden z ciekawszych utworów new romantic oraz prawdopodobnie najważniejszy utwór w karierze zespołu Duran Duran. Singiel nagrywany był w kluczowym momencie ich rozwoju, gdy ich drugi album pt. Rio bił rekordy popularności w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, a grupa, dzięki barwnym, nowoczesnym jak na owe czasy teledyskom stawała się chcąc-nie chcąc ikoną kultury new romantic.

Duran Duran Is There Something I Should Know okładka singla

Utwór nagrywany był w grudniu 1982 roku po zakończeniu światowej trasy Rio promującej album pod tym samym tytułem. Był zatem skazany na samodzielne wydanie singlowe, co w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych było zresztą powszechną praktyką wśród wielu artystów.
Piosenka utrzymana jest w dość charakterystycznym "skocznym", jednak niebanalnym wydaniu stylu synth-pop. Wszystko w utworze zdaje się kanciaste - od eksperymentów z formą (rozpoczęcie utworu od chórków z refrenu wykonujących z bitelsowską gracją pierwsze słowa refrenu "Please, please tell me now"), przedłużona zwrotka z bridgem przechodzącym w zaskakująco krótki refren, poprzez ciekawe rozwiązania kompozycyjne (wstęp instrumentalny z syntezatorem dublującym gitarę w kwincie, czy ta sama gitara kakofonicznie akompaniująca Simonowi w refrenie) i aranżacyjne (harmonijka ustna w ósemce utworu).

Duran Duran Is There Something I Should Know okładka singla

Nagrany zaledwie kilka miesięcy po Rio utwór różni się o poprzedników pod każdym względem i przypomina bardziej dokonania grupy na kolejnej płycie Seven and the Ragged Tiger, pełnej udziwnień, oryginalnych zabiegów brzmieniowych, których naprawdę trudno dziś słuchać bez zagryzania zębów. Jednak adekwatnie do rozmieszczenia w czasie, Is There Something I Should Know pozostaje zawieszony między nieskazitelnym Rio a przejrzałym Seven... - jest piosenką prezentującą najlepszą formę grupy, do której nie udało jej się już nigdy potem powrócić.


Wydany na 7 i 12-calowych singlach utwór doczekał się wideoklipu spójnego z oprawą graficzną krążka, w którym ubrani w niebieskie koszule z zatkniętymi między guziki krawatami dokonują szeregu pretensjonalnych lip-synków do kamery, obnażając przy tym kiczowatą stronę noworomantycznej mody. Ciekawym motywem jest również pojawiająca się raz po raz czerwona piłka, która doczekała się nawet reinkarnacji w postaci jednego z odcinków kreskówki dla dorosłych pt. The Venture Brothers.
Nie było zaskoczeniem, że utwór utrzymany w stylu, który stanowił najnowszy krzyk mody odniósł sukces i doskoczył do TOP5 w co najmniej 7 krajach. W rodzimej UK, piosenka była ich pierwszym, a jednocześnie jednym z dwóch numerów 1 najlepiej sprzedających się singli. Z kolei wśród fanów stylu dekady utwór pozostaje jednym z rarytasów.

Duran Duran - The Wild Boys


Duran Duran - The Wild Boys okładka singla

Duran Duran powstał jako grupa new romantic w 1979 roku w Birmingham. Po tym jak odkryły go wytwórnie, wydał udany album debiutancki, a potem bestsellerowy Rio, stanowiący przykład klasycznego nagrania synth-pop. Ich kolejny longplay, Seven and the Ragged Tiger sprzedawał się nieźle, ale stylistycznie był przesadą, na którą gotowi byli jedynie najwierniejsi fani. To spowodowało, że choć zespół nadal posiadał status globalnej supergwiazdy, ich popularność powoli malała, a grupie brakowało kolejnego hitu. Tu przyszedł z pomocą ich przyjaciel Nile Rodgers, który wyprodukował jedyny w swoim rodzaju singiel - The Wild Boys, dziś uznawany za ich najlepszy utwór.

The Wild Boys to w rzeczywistości namiastka pełnometrażowego filmu, jaki planował zrealizować reżyser Russell Mulcahy. Do nagrania piosenki tytułowej wybrano właśnie zaprzyjaźniony Duran Duran, dla którego Australijczyk zrealizował większość wideoklipów. Dzięki swoim pomysłowym teledyskom był on w dużej mierze odpowiedzialny za ich sukces w czasach, gdy podbijali świat za pośrednictwem MTV. Niestety projekt oparty na post-apokaliptycznej wizji Williama S. Borroughsa, w którym świat pozbawiony jest kobiet, a mężczyźni rozmnażają się przez sztuczne zapłodnienie nie znalazła zainteresowania. Mimo to uznano, że przygotowania w postaci prac koncepcyjnych nie muszą wcale pójść na marne i grupie Duran Duran powierzono nagranie jednej piosenki. Do niej to Russell miał wyreżyserować oparty na swoich pomysłach wideoklip.


Utwór powstał w wyniku intensywnych dyskusji i jam sessions pod wodzą Nile'a, przez co jak na Duran Duran jest stylistycznie unikatowy. Funkowo-synthpopowe brzmienia, które zespół wypracował przez lata pobrzmiewają w tle tego rockowo-popowego kawałka, który wyróżnia się nad wyraz rozbudowanym użyciem sampli, synthów i agresywnej elektronicznej perkusji. Jak określił to basista zespołu John Taylor w swojej autobiografii, dla Duranów singiel ten był "piosenką dużych chłopców". I faktycznie brzmią oni tutaj bardziej dojrzale niż kiedykolwiek.

Za ten efekt odpowiedzialny był także awangardowy teledysk nafaszerowany efektami specjalnymi, mnóstwem dziwnych gadżetów oraz mrocznymi postaciami. Był zresztą jedną z bardziej ekstrawaganckich produkcji, która śmiało konkurować mogła z Thrillerem Michaela Jacksona, także ukazując się w rozszerzonej, choć "tylko" 10-minutowej wersji.


Unikalny charakter singla The Wild Boys nie był przypadkowy jeszcze z jednego powodu. Utwór miał promować dwa wydawnictwa - album live pt. Arena oraz konceptualne koncertowe nagranie wideo zespołu zatytułowane Arena (An Absurd Notion). Wszystkie łącznie z singlem okazały się, dość przewidywalnie, ogromnym sukcesem - album live sprzedał się tak naprawdę lepiej niż którykolwiek album studyjny, a singiel był ich 12-tym międzynarodowym hitem.

Choć dziś Duran Duran kojarzy się raczej z lekkim popem lat osiemdziesiątych, to jest to tylko powierzchowna interpretacja ich twórczości. W swoim czasie byli pionierami nowoczesnej muzyki, często uciekającymi się do nietypowych form promocji (szczególnie do realizowanych na ogromną skalę klipów, które zaliczały się wtedy do nowości). Nie bez powodu więc przez pierwszą połowę dekady byli chyba najpopularniejszym zespołem pop na świecie, a symbolem tego jest właśnie The Wild Boys.

Duran Duran - Rio

Duran Duran pozostaje jednym z najbardziej znanych zespołów lat osiemdziesiątych. To z nim najczęściej kojarzone są synth-pop i styl new romantic. Kompozycje grupy gromadziły nie tylko zwolenników, ale i przeciwników - nie każdemu bowiem przypadała do gustu muzyka pochodzącej z paskudnego Birmingham zgrai młodzieniaszków ubranej w jaskrawe garnitury i apaszki przewiązane przez głowę na styl Rambo. To właśnie takie Duran Duran znajdujemy na albumie Rio, który stanowi zarówno klasykę wspomnianego gatunku muzycznego jak i najmocniejszą pozycję na liście dokonań grupy.


Płyta łączy wszystkie opisane powyżej elementy w zakrawający na kicz manifest pokolenia młodzieży, która z zasady chce zmieniać otaczającą ją rzeczywistość. Rio napisany został przez zespół po sukcesie utworów z albumu debiutanckiego i uznawany jest za szczyt ich formy - ani nieśmiałe pląsy z LP Duran Duran, ani przesadzone i miejscami nieznośne eksperymenty z Seven and the Ragged Tiger nie mogą się mu równać przebojowemu na wskroś Rio.

Duran Duran - Rio okładka albumu

Utwór tytułowy pod wieloma względami jest piosenką po prostu idealną - kierowana arpeggiowanym na Rolandzie Jupiter-4 akordem, "przeszkadzającą", agresywną gitarą oraz dynamicznym basem zwrotka idealnie przechodzi w jeden z najbardziej chwytliwych refrenów dekady. Ale oprócz samej muzyki, o sile piosenki zdecydował również rewelacyjny klip, w którym ubrani w stylowe garnitury członkowie zespołu pozują do zdjęć stojąc na pędzącym przez wody oceanu jachcie. Ale oprócz tego, ten kolorowy teledysk ma także scenariusz: panowie poza "wyglądaniem", poszukują w nim pięknej dziewczyny (tytułowej Rio) szwendając się po egzotycznej wyspie. W czasach, gdy teledyski dopiero zaczynały wygrywać z radiem klip ten robił olbrzymie wrażenie.

Ale Rio to dopiero pierwszy z interesujących utworów na albumie. Atmosferę hitu idealnie przełamuje następujący po nim My Own Way, z funkowym basem i perkusją stylizowaną na disco. Stosunkowym wyciszeniem jest kameralny, choć przez swój niepokojący tekst, także i dramatyczny Lonely In Your Nightmare. Na uwagę zasługuje tu dopracowana aranżacja muzyczna - motywiczna gitara solowa w zwrotce, elektroniczny, rozmyty fortepian oraz nieco upiornie brzmiące wokale w harmoniach.

Duran Duran - Hungry Like the Wolf okładka singla

Po wyciszeniu znów czas na hit w postaci Hungry Like the Wolf - utwór przebojowy, ale też nieco przesadzony. Co prawda uderza podobieństwo do Rio (powraca arpeggiator), ale tym razem wszystko bardziej przypomina rocka, a całości dopełniają sapania oraz pretensjonalne okrzyki w bridge'u ("Hungry like the wolf!"). Pomimo swojej kiczowatości całość w zaskakujący sposób czyni utwór jednym z ciekawszych, bardziej bezpośrednich, ale nadal taktownych utworów o pożądaniu.


Początkowo wydawać może się, że następujący po nim Hold Back the Rain to tania podróba poprzednika bądź sentymentalne nawiązanie do stylu poprzedniej płyty, gdzie uwydatniony rytmiczny bas, stanowiące tło, pociągłe akordy syntezatorów i dość wysoki wokale Simona były znakiem rozpoznawczym grupy. Utwór wsparty jest nieco banalnym, ale silnym tekstem opowiadającym o stawianiu czoła przeciwnościom losu, co na wyrost zapewne odnoszono do problemu narkotykowego basisty grupy Johna Taylora:

And if the fires burn out there's only fire to blame (hold back the rain)
No time for worry cause we're on the roam again (hold back the rain)
The clouds all scatter and we ride the outside lane (hold back the rain)
Not on your own so help me please hold back the rain

Czyli w tłumaczeniu:
I jeśli wypalą się ognie, to tylko ogień można winić.
Nie czas na troski, bo znów jesteśmy w drodze -
Chmury rozstępują się, a my jedziemy szerokim pasem.
Nie jesteś sam, więc pomóż mi wstrzymać deszcz.

Nieco "jacksonowy", bo nafaszerowany dużą dawką funku i rytmicznych melodeklamacji jest New Religion, który świetnie oddaje kwintesencję tego, jak "brzmi" obsesja. Z podobną zresztą przenikliwością utwór kolejny, Last Chance on the Stairway, stara się muzycznie zobrazować seksualną desperację. Narastające w tych utworach napięcie rozładowują dwa kolejne, spokojniejsze. Pierwszy, Save a Prayer to prawdziwy majstersztyk, który udowadnia, że nawet pozornie pstrokaty synth-pop może być umiejętnie użyty w budowaniu świetnego, wyciszonego klimatu, jaki wywołują tu pobrzękujące przez całą długość jego trwania syntezatory, ciepła gitara w bridge'u oraz hipnotyczny wokal, którego porefrenowe przetworzenia w ostatniej minucie utworu przyprawiają o dreszcze.

Duran Duran - Save a Prayer okładka singla

Finałowy The Chauffeur jest dziwaczny, ale niezwykle klimatyczny. Zwrotka i refren oparte na trzymającym w niepięciu pochodzie wysokich nut zostają jakby "dopełnione" pełnym beatem i basem oraz motywem zagranym na okarynie w części końcowej. Temat piosenki jest na tyle osobliwy, że jego zgłebienie tematu polecam tylko najbardziej zainteresowanym. Dość powiedzieć, że tekst opowiada o wspólnej podróży obcych sobie kobiety i mężczyzny, a wieńczą go aluzje do kopania w ziemi i więzienia. Czyżby mały żart na koniec?


Album Rio jest muzyczną relikwią, szczególnie dla fanów new romantic i wczesnego synth-popu, dla których był urzeczywistnieniem wszystkich pragnień. Wypełniają go bezbłędne, dojrzałe kompozycje, które sprawdzają się zarówno jako ostatnie podrygi new romantic w klasycznym ujęciu, jak i pierwszy przejaw przystępnego w słuchaniu synth-popu. Stylistycznie płyta to nie tylko elektronika - Duran Duran dokładają do niej funk, disco, a nawet folk i zanurzają to wszystko w nowatorskiej aranżacji, której przysłużył się producent Colin Thurston.


Dodatkowo, album zyskał świetną oprawę wizualną - począwszy od charakterystycznej okładki stworzonej przez Malcolma Garretta, poprzez wspomnianą stylizację samych muzyków, a skończywszy na barwnych klipach wideo wyreżyserowanych przez australijczyka Russella Mulcahy'ego. W czasach, gdy idea teledysku nabierała coraz większego rozgłosu, a premierę świętowała MTV, barwne obrazy do Rio, Hungry Like the Wolf, Save a Prayer były jednymi z chętniej puszczanych klipów i wywindowały grupę w Stanach Zjednoczonych, gdzie styl new romantic nie był popularny. Grupa uznawana była tam za przedstawiciela... disco, co zapewne skłoniło ich do przemiksowania My Own Way na potrzeby mającego stać się potem hitem amerykańskiej MTV teledysku do tego utworu.


Płyta osiągnęła światowy sukces i przyniosła grupie niesłychaną sławę, która objawiła się nawet przesadzonymi porównania do Beatlesów. Album sprzedawał się w milionach egzemplarzy i zapadł krytykom w pamięć na tyle, że wiele brytyjskich źródeł - począwszy od NME, a na Q skończywszy - do dziś wymienia go wśród najważniejszych brytyjskich wydawnictw. To on właśnie sprawił, że zespół stał się na parę lat obiektem kultu w rodzimej Wielkiej Brytanii. Rio była ich pierwszym sukcesem oraz zdecydowanie ich największym osiągnięciem. Śmiało można też powiedzieć, że jest także jedną z najlepszych płyt lat osiemdziesiątych.

Prawa autorskie

Tekst: Wojciech Szczerek

Licencja Creative Commons

BornInThe80s
by Wojciech Szczerek is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Licencja obejmuje wszystkie artykuły oraz tłumaczenia tekstów piosenek z wyjątkiem oryginalnych tekstów piosenek.

Wszystkie zdjęcia okładek oraz teksty piosenek są dziełem oryginalnych twórców i podlegają prawu autorskiemu.