Born in the 80s

Blog o muzyce lat osiemdziesiątych... i nie tylko!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genesis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genesis. Pokaż wszystkie posty

Peter Gabriel - Sledgehammer

Peter Gabriel znany jest w świecie w co najmniej dwóch muzycznych odsłonach. Po pierwsze, najbardziej oczywiste, jest założycielem i pierwszym wokalistą legendarnej grupy Genesis. Po drugie, po odejściu z grupy zbudował swoją reputację jako uznany artysta solowy. I choć jego twórczość muzyczna zawsze była dość wymagająca, to niejednokrotnie ocierała się o mainstream. Najlepszym tego przykładem jest jego chyba najbardziej znana piosenka - pochodzący z albumu Up z 1986 roku Sledgehammer.



Piosenka to chyba jeden najlepszych utworów opowiadających o seksie, jakie napisano w latach osiemdziesiątych albo i w ogóle. O jej sukcesie stanowi nie tylko warstwa muzyczna, ale przede wszystkim interesująco napisany tekst, który w śmiały acz nie tak znowu łatwy do odczytania sposób namawia jego adresatkę do, parafrazując właśnie słowa piosenki, "młócenia":

you could have a steam train
if you'd just lay down your tracks
you could have an aeroplane flying
if you bring your blue sky back

all you do is call me
I'll be anything you need

you could have a big dipper
going up and down, all around the bends
you could have a bumper car, bumping
this amusement never ends

I want to be your sledgehammer
why don't you call my name 


A w (bardzo) luźnym tłumaczeniu na język polski:

mogłabyś mieć pociąg na parę
gdybyś tylko rozłożyła tory
mogłabyś mieć latający samolot
jeśli oddasz swoje błękitne niebo

tylko mnie wezwij
będę czymkolwiek chcesz

możesz mieć Wielki Wóz
jadący w górę, w dół i w każdą stronę
możesz mieć zderzający się samochodzik,
ta rozrywka nie ma końca

Chcę być Twoim młotem
tylko powiedz moje imię

Utwór można oczywiście zinterpretować szerzej, bardziej uniwersalnie, ale wypełniony aluzjami seksualnym tekst piosenki, zdaje się skupiać właśnie na tym temacie. W równie ciekawy, wcale nie oczywisty sposób, pokazuje to teledysk. Ten zasługuje w zasadzie na oddzielny artykuł, bo jest jednym z najbardziej charakterystycznych obrazów z lat osiemdziesiątych, nagrodzony zresztą aż siedmioma nagrodami MTV.



Wykonany w większości przy użyciu metody animacji poklatkowej klip to zwariowana parafabularna wizja zawierająca elementy zarówno bezpośrednio związane z piosenką (np. wykonanie części animacji z owoców na początku drugiej zwrotki - "show me around your fruitcage"), jak i zupełnie od niej oderwane, często ocierające się o surrealizm - np. sławetne obdarte z piór bezgłowe kurczaki, które po wykluciu się z jajka powstałego na skutek (sic!) uderzenia młotem, zaczynają tańczyć do utworu niczym tancerki kabaretowe.

Oprócz tych wszystkich "sztuczek", które czynią utwór interesującym, jest oczywiście sama muzyka, która broni się wyśmienicie - utwór napisany jako inspiracja kawałkami soulowymi z lat sześćdziesiątych jest zaaranżowany tak, że pomimo dość banalnej budowy, słucha się go świetnie, a jeszcze lepiej tańczy. W tym ostatnim pomagają zdecydowany rytm nadawany przez bas, sekcja dęta oraz pojawiające się raz po raz żeńskie chórki. Ciekawostką jest też motyw zagrany na elektronicznym shakuhachi, czyli japońskim instrumencie dętym, który rozpoczyna utwór a potem wraca w jego końcowej instrumentalnej fazie. To właśnie dzięki niemu pierwsze sekundy wstępu piosenki do dziś pozwalają łatwo rozpoznać jeden z najbardziej intrygujących utworów lat osiemdziesiątych.

Genesis - Land of Confusion

Genesis - Land of Confusion okładka singla

Genesis to grupa, której losy są zawiłe niczym historia małżeństwa Brooke i Ridge'a Forresterów z Mody Na Sukces. Wydaje się, że istniejąca z przerwami od niemal 50-ciu lat grupa przeszła wszelkie możliwe transformacje - zarówno pod względem składu jak i od strony muzycznej oraz artystycznej. Choć teatralno-muzyczne widowiska z początku lat 70-tych kierowane przez Petera Gabriela przyniosły grupie uznanie krytyków, to dopiero jego odejście i przejęcie sterów przez perkusistę i wokalistę Phila Collinsa rozpoczęło ich drogę do międzynarodowego sukcesu komercyjnego. Równolegle do kariery solowej Collinsa, grupa nagrywała kolejne udane płyty, w tym Invisible Touch z 1986 roku. Na niej trio zawarło swój najbardziej intrygujący przebój pop - Land of Confusion.

Utwór ma wielką moc - silne, elektroniczne bębny Collinsa, rockowe brzmienie oraz drapieżny wokal. To wszystko wsparte jest pomysłową trzyczęściową kompozycją piosenki - słyszymy zwrotkę, potem coś, co brzmi jak niezły refren, ale jest tylko przygrywką do właściwego refrenu, który podsumowuje, zarówno muzycznie jak i tekstowo, całe rozwinięcie tematu. Ciekawe, że wspomnianą rockową szorstkość zespół osiągnął w utworze w zasadzie bez wysiłku. Gitary co prawda są integralną jego częścią, ale "na wierzch" wychodzą w zasadzie jedynie w przerwach między wersami zwrotki oraz po refrenie. Za wrażenie potęgi dźwięku odpowiada tak naprawdę idealna kompozycja pozostałych instrumentów - elektroniczny bas, syntezatory oraz agresywna perkusja.


Land of Confusion to jednak nie tylko dobry utwór Genesis, to także jeden z najbardziej interesujących i pieczołowicie wykonanych teledysków lat osiemdziesiątych. Bez końca grała go m.in. MTV. A było co grać - wizualna oprawa utworu to inscenizacja kukiełkowa stworzona przez plastyków brytyjskiego programu satyrycznego Spitting Image. Jej autorzy, Peter Fluck i Roger Law zostali poproszeni przez samego Collinsa o wykonanie charakterystycznych dla ich twórczości kukiełek karykaturujących zarówno grupę jak i inne osoby. Stworzony wspólnie z zespołem obraz okazał się nadzwyczajny.


Utwór opowiada o bezsensie ogarniętego zimną wojną świata, w którym jeden przycisk, także niemy bohater wideoklipu, może zmienić bieg historii. Toteż trudno się dziwić, że panowie poszli na całość wprowadzając do głównej "obsady" kukiełkowej Nancy i Ronalda Reaganów leżących w małżeńskim łożu w towarzystwie szympansa jako aluzję do taniej komedyjki z lat 50-tych, w której prezydent-aktor zagrał główną rolę. Sen Reagana stanowi motyw przewodni teledysku, w którym pełno jest innych postaci, jak np. przywódcy ówczesnych bądź przeszłych reżimów - Mu’ammar al-Kaddafi, Benito Mussolini, Michaił Gorbaczow czy gwiazdy znane z utworu We Are The World. Koszmar ówczesnego prezydenta USA to obraz świata po wojnie nuklearnej - gadopodobne stworzenia biegające wśród ułożonych w rzędach ludzkich głów czy Reaganowie pożerający ludzkie (?) szczątki. Sam prezydent wyśmiany jest najdobitniej, gdy wdziewa na siebie przyciasny strój Supermana i próbuje po fakcie ratować sytuację.

Wideo mimo swojego dość kontrowersyjnego przesłania nie tylko zyskało aprobatę MTV, ale też otrzymało nieistniejącą już nagrodę Grammy za najlepszy pomysł na klip. Sama piosenka lawirowała pomiędzy pierwszą a drugą dziesiątką notowań list przebojów w wielu krajach. Niestety chyba przez swój polityczny charakter oraz nieco rozwlekły przebieg - właściwy refren słyszymy dopiero po minucie - nie zjednała sobie aż tylu fanów, co Invisible Touch, I Can't Dance czy nawet Jesus He Knows Me.

Prawa autorskie

Tekst: Wojciech Szczerek

Licencja Creative Commons

BornInThe80s
by Wojciech Szczerek is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Licencja obejmuje wszystkie artykuły oraz tłumaczenia tekstów piosenek z wyjątkiem oryginalnych tekstów piosenek.

Wszystkie zdjęcia okładek oraz teksty piosenek są dziełem oryginalnych twórców i podlegają prawu autorskiemu.