Born in the 80s

Blog o muzyce lat osiemdziesiątych... i nie tylko!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyczne wideoklipy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyczne wideoklipy. Pokaż wszystkie posty

Bajm - Dwa serca, dwa smutki

Zespół Bajm to historia przeobrażeń, zmian koncepcji, składów i stylów. Pomimo wielu zawirowań grupa umiała pozostać zapamiętaną i mimo, że miała swoje gorsze momenty, to jako jeden z nielicznych polskich wykonawców zdołała pozostać na topie, przez niemal 40 lat wydając single, z których co jakiś czas wyłaniał się przebój. Po opolskim sukcesie z Piechotą do lata w roku 1978, kiedy to po raz pierwszy zapisali się w historii polskiej muzyki, przyszedł czas na debiutancki longplay z 1983 roku, który obrodził hitami. Następnym kamieniem milowym karierze Bajmu był dziś nieco zakurzony, ale rozpoznawany i lubiany przez większość Polaków Dwa Serca, Dwa Smutki.


Piosenka, podobnie jak większość kompozycji do tamtego momentu została skomponowana przez rodzeństwo Jarosława i Beatę Kozidraków na trzecią płytę Bajmu zatytułowaną Chroń Mnie. Spośród wszystkich utworów jest w zasadzie jedyną napisaną na surową elektronikę z niewielkim tylko dodatkiem gitary elektronicznej. Jest też jedną z pierwszych spokojnych piosenek zespołu, które zaczęły stopniowo wypełniać coraz większy procent ich repertuaru. To na nich Beata zaczęła zdradzać tendencje do śpiewania lirycznie, niemal ckliwie, w przeciwieństwie do pseudo-rockowego image'u, jaki prezentowała do tej pory w takich hitach jak Nie ma wody na pustyni, Józek, nie daruję ci tej nocy czy Co mi Panie dasz. Dość unikalna jak na Bajm oprawa piosenki - syntezatory wygrywające akordy oraz programowany elektroniczny bas nakreślają bardzo surowy, niemal sterylny krajobraz, do którego dołącza zimny, zaniepokojony głos wokalistki.

Bajm - Dwa serca, dwa smutki okładka singla

Całości klimatu dopełnia nakręcony z kapitalistycznym rozmachem klip do piosenki. Teledysk kręcono między innymi w Hotelu Victoria, miejscu często goszczącym ekipy filmowe i telewizyjno, bo jako jeden z niewielu budynków w Polsce przypominał Zachodnie. Unikalne były też stroje noszone przez wokalistkę, która w udawanych spazmach rozpaczy ucieka przed dawnym kochankiem.


Dwa Serca, Dwa Smutki okazał się sporym hitem - promujący LP Chroń mnie utwór doczekał się zasłużonego 1-ego miejsca na Liście Przebojów Programu Trzeciego. Do dziś pozostaje też jednym z chętniej wykonywanych utworów Bajmu. Zarówno styl śpiewania obecny w piosence jak i image wokalistki przedstawiony w teledysku do niej zrealizowanym w dużej mierze złożył się na kierunek, jaki później miał obrać zespół.

Queen - Breakthru

Blond piękność leży na torach w czarnej sukience. W tle odzywa się jazzujący chórek a dziwnie umalowana dziewczyna wstaje. Po chwili stojąca za nią ściana z napisem "NOW" pęka pod naporem nadjeżdżającego pociągu. Szybko okazuje się, że choć ściana byle jaka, bo ze styropianu, to pojazd wyjątkowy. Lokomotywa z namalowaną z przodu czerwoną literą "Q" oraz członkami zespołu Queen wyrusza w podróż, która jest głównym motywem jednego z najciekawszych wideoklipów zespołu autorstwa The Torpedo Twins, a więc reżyserów Rudiego Dolezala i Hannesa Rossachera. Teledysk został zrealizowany do mało znanego popowego singla zespołu - Breakthru.


Piosenka powstała z połączenia dwóch pomysłów - wokalno-fortepianowego intro skomponowanego przez Freddiego Mercury'ego oraz dynamicznego, tanecznego utworu Rogera Taylora. Jest mieszanką popu z rockiem, którą Queen opanowała świetnie w przeciągu dekady lat osiemdziesiątych. Zwykle oparta ona była na podobnym schemacie: silny głos Mercury'ego pojawia się najczęściej z popowym tłem, a dopełnia go solówka gitarowa Bryana Maya. To co może niezwykłe, to wyjątkowo banalna jak na Queen, chwytliwa melodia, która głownie dzięki interesującemu jak zawsze wokalowi Mercury'ego zyskuje na charakterze.

Queen - Breakthru okładka singla

W dyskografii zespołu piosenka jest prawdopodobnie ostatnim "pozytywnym" singlem. Jako jedyny nie zdradza atmosfery zbliżającego się nieuchronnie końca ich wspólnej kariery, wypełniającej dwie ostatnie płyty zespołu The Miracle oraz Innuendo. W przeciwieństwie do Scandal, Headlong, Innuendo czy nawet These Are The Days of Our Lives jest całkowicie pozbawiony zmartwień i opowiada o początku, a nie o końcu. Innymi słowy, Breakthru to ostatni relaksujący przystanek przed stacją końcową "Ekspresu Queen".

Queen - Breakthru

Niestety w momencie wydania, zarówno fani Queen jak i krytycy byli zdezorientowani nie tylko długa przerwą w nagrywaniu zespołu ale i rezygnacją z występów. O ile niektóre utwory z płyty, np. fenomenalny I Want It All mogły być godnymi kontynuatorami One Vision albo Radio Ga Ga, to ani Breakthru, ani pozostałe single z The Miracle nie brzmiały jak dzieła zespołu, który zaledwie 4 lata zdominował oglądaną przez jedną piątą populacji świata imprezę muzyczno-charytatywną Live Aid. Ostatecznie singiel obronił się i dotarł do 7. miejsca na UK Singles Charts, ale o tej wspaniałej piosence zapomniano na długo.

Duran Duran - The Wild Boys


Duran Duran - The Wild Boys okładka singla

Duran Duran powstał jako grupa new romantic w 1979 roku w Birmingham. Po tym jak odkryły go wytwórnie, wydał udany album debiutancki, a potem bestsellerowy Rio, stanowiący przykład klasycznego nagrania synth-pop. Ich kolejny longplay, Seven and the Ragged Tiger sprzedawał się nieźle, ale stylistycznie był przesadą, na którą gotowi byli jedynie najwierniejsi fani. To spowodowało, że choć zespół nadal posiadał status globalnej supergwiazdy, ich popularność powoli malała, a grupie brakowało kolejnego hitu. Tu przyszedł z pomocą ich przyjaciel Nile Rodgers, który wyprodukował jedyny w swoim rodzaju singiel - The Wild Boys, dziś uznawany za ich najlepszy utwór.

The Wild Boys to w rzeczywistości namiastka pełnometrażowego filmu, jaki planował zrealizować reżyser Russell Mulcahy. Do nagrania piosenki tytułowej wybrano właśnie zaprzyjaźniony Duran Duran, dla którego Australijczyk zrealizował większość wideoklipów. Dzięki swoim pomysłowym teledyskom był on w dużej mierze odpowiedzialny za ich sukces w czasach, gdy podbijali świat za pośrednictwem MTV. Niestety projekt oparty na post-apokaliptycznej wizji Williama S. Borroughsa, w którym świat pozbawiony jest kobiet, a mężczyźni rozmnażają się przez sztuczne zapłodnienie nie znalazła zainteresowania. Mimo to uznano, że przygotowania w postaci prac koncepcyjnych nie muszą wcale pójść na marne i grupie Duran Duran powierzono nagranie jednej piosenki. Do niej to Russell miał wyreżyserować oparty na swoich pomysłach wideoklip.


Utwór powstał w wyniku intensywnych dyskusji i jam sessions pod wodzą Nile'a, przez co jak na Duran Duran jest stylistycznie unikatowy. Funkowo-synthpopowe brzmienia, które zespół wypracował przez lata pobrzmiewają w tle tego rockowo-popowego kawałka, który wyróżnia się nad wyraz rozbudowanym użyciem sampli, synthów i agresywnej elektronicznej perkusji. Jak określił to basista zespołu John Taylor w swojej autobiografii, dla Duranów singiel ten był "piosenką dużych chłopców". I faktycznie brzmią oni tutaj bardziej dojrzale niż kiedykolwiek.

Za ten efekt odpowiedzialny był także awangardowy teledysk nafaszerowany efektami specjalnymi, mnóstwem dziwnych gadżetów oraz mrocznymi postaciami. Był zresztą jedną z bardziej ekstrawaganckich produkcji, która śmiało konkurować mogła z Thrillerem Michaela Jacksona, także ukazując się w rozszerzonej, choć "tylko" 10-minutowej wersji.


Unikalny charakter singla The Wild Boys nie był przypadkowy jeszcze z jednego powodu. Utwór miał promować dwa wydawnictwa - album live pt. Arena oraz konceptualne koncertowe nagranie wideo zespołu zatytułowane Arena (An Absurd Notion). Wszystkie łącznie z singlem okazały się, dość przewidywalnie, ogromnym sukcesem - album live sprzedał się tak naprawdę lepiej niż którykolwiek album studyjny, a singiel był ich 12-tym międzynarodowym hitem.

Choć dziś Duran Duran kojarzy się raczej z lekkim popem lat osiemdziesiątych, to jest to tylko powierzchowna interpretacja ich twórczości. W swoim czasie byli pionierami nowoczesnej muzyki, często uciekającymi się do nietypowych form promocji (szczególnie do realizowanych na ogromną skalę klipów, które zaliczały się wtedy do nowości). Nie bez powodu więc przez pierwszą połowę dekady byli chyba najpopularniejszym zespołem pop na świecie, a symbolem tego jest właśnie The Wild Boys.

Genesis - Land of Confusion

Genesis - Land of Confusion okładka singla

Genesis to grupa, której losy są zawiłe niczym historia małżeństwa Brooke i Ridge'a Forresterów z Mody Na Sukces. Wydaje się, że istniejąca z przerwami od niemal 50-ciu lat grupa przeszła wszelkie możliwe transformacje - zarówno pod względem składu jak i od strony muzycznej oraz artystycznej. Choć teatralno-muzyczne widowiska z początku lat 70-tych kierowane przez Petera Gabriela przyniosły grupie uznanie krytyków, to dopiero jego odejście i przejęcie sterów przez perkusistę i wokalistę Phila Collinsa rozpoczęło ich drogę do międzynarodowego sukcesu komercyjnego. Równolegle do kariery solowej Collinsa, grupa nagrywała kolejne udane płyty, w tym Invisible Touch z 1986 roku. Na niej trio zawarło swój najbardziej intrygujący przebój pop - Land of Confusion.

Utwór ma wielką moc - silne, elektroniczne bębny Collinsa, rockowe brzmienie oraz drapieżny wokal. To wszystko wsparte jest pomysłową trzyczęściową kompozycją piosenki - słyszymy zwrotkę, potem coś, co brzmi jak niezły refren, ale jest tylko przygrywką do właściwego refrenu, który podsumowuje, zarówno muzycznie jak i tekstowo, całe rozwinięcie tematu. Ciekawe, że wspomnianą rockową szorstkość zespół osiągnął w utworze w zasadzie bez wysiłku. Gitary co prawda są integralną jego częścią, ale "na wierzch" wychodzą w zasadzie jedynie w przerwach między wersami zwrotki oraz po refrenie. Za wrażenie potęgi dźwięku odpowiada tak naprawdę idealna kompozycja pozostałych instrumentów - elektroniczny bas, syntezatory oraz agresywna perkusja.


Land of Confusion to jednak nie tylko dobry utwór Genesis, to także jeden z najbardziej interesujących i pieczołowicie wykonanych teledysków lat osiemdziesiątych. Bez końca grała go m.in. MTV. A było co grać - wizualna oprawa utworu to inscenizacja kukiełkowa stworzona przez plastyków brytyjskiego programu satyrycznego Spitting Image. Jej autorzy, Peter Fluck i Roger Law zostali poproszeni przez samego Collinsa o wykonanie charakterystycznych dla ich twórczości kukiełek karykaturujących zarówno grupę jak i inne osoby. Stworzony wspólnie z zespołem obraz okazał się nadzwyczajny.


Utwór opowiada o bezsensie ogarniętego zimną wojną świata, w którym jeden przycisk, także niemy bohater wideoklipu, może zmienić bieg historii. Toteż trudno się dziwić, że panowie poszli na całość wprowadzając do głównej "obsady" kukiełkowej Nancy i Ronalda Reaganów leżących w małżeńskim łożu w towarzystwie szympansa jako aluzję do taniej komedyjki z lat 50-tych, w której prezydent-aktor zagrał główną rolę. Sen Reagana stanowi motyw przewodni teledysku, w którym pełno jest innych postaci, jak np. przywódcy ówczesnych bądź przeszłych reżimów - Mu’ammar al-Kaddafi, Benito Mussolini, Michaił Gorbaczow czy gwiazdy znane z utworu We Are The World. Koszmar ówczesnego prezydenta USA to obraz świata po wojnie nuklearnej - gadopodobne stworzenia biegające wśród ułożonych w rzędach ludzkich głów czy Reaganowie pożerający ludzkie (?) szczątki. Sam prezydent wyśmiany jest najdobitniej, gdy wdziewa na siebie przyciasny strój Supermana i próbuje po fakcie ratować sytuację.

Wideo mimo swojego dość kontrowersyjnego przesłania nie tylko zyskało aprobatę MTV, ale też otrzymało nieistniejącą już nagrodę Grammy za najlepszy pomysł na klip. Sama piosenka lawirowała pomiędzy pierwszą a drugą dziesiątką notowań list przebojów w wielu krajach. Niestety chyba przez swój polityczny charakter oraz nieco rozwlekły przebieg - właściwy refren słyszymy dopiero po minucie - nie zjednała sobie aż tylu fanów, co Invisible Touch, I Can't Dance czy nawet Jesus He Knows Me.

Prawa autorskie

Tekst: Wojciech Szczerek

Licencja Creative Commons

BornInThe80s
by Wojciech Szczerek is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Licencja obejmuje wszystkie artykuły oraz tłumaczenia tekstów piosenek z wyjątkiem oryginalnych tekstów piosenek.

Wszystkie zdjęcia okładek oraz teksty piosenek są dziełem oryginalnych twórców i podlegają prawu autorskiemu.